Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi elkaziorro z miasteczka Legnica (+ Jelenia G/ Stara K). Mam przejechane 5367.88 kilometrów w tym 1539.48 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.63 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 71481 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy elkaziorro.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Czerwiec, 2012

Dystans całkowity:669.94 km (w terenie 295.00 km; 44.03%)
Czas w ruchu:35:39
Średnia prędkość:18.79 km/h
Suma podjazdów:9770 m
Liczba aktywności:12
Średnio na aktywność:55.83 km i 2h 58m
Więcej statystyk
  • DST 23.00km
  • Teren 7.00km
  • Czas 01:29
  • VAVG 15.51km/h
  • Podjazdy 293m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pilchowice 1392 raz

Piątek, 29 czerwca 2012 · dodano: 02.07.2012 | Komentarze 0

Nad jeziorko do Pilchowic, pomoczyć nogi się wybrałem.


Moja ulubiona miejscówka. Bywa, że woda całkowicie zakrywa te skałki...


Jak pisałem - pojechałem moczyć nogi ;)


Żiżi - skalna koziczka ;)




  • DST 71.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 02:41
  • VAVG 26.46km/h
  • Podjazdy 722m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

ER-6, ER-10 i takie tam

Czwartek, 28 czerwca 2012 · dodano: 28.06.2012 | Komentarze 0

Miało być krótko i blisko, ale noga ładnie podawała, to się nieco zapędziłem. Wrzeszczyn - Pilchowice, tu wjechałem na szlak ER-6 którym dojechałem do Mojesza, później w górę, do Pławnej, wjazd na ER-10 i do Lubomierza. Czułem się coraz lepiej, i tak sobie pomyślałem, że fajnie byłoby zrobić dziś 100 i wykręcić średnią ok 30, dlatego z Lubomierza chciałem skoczyć w stronę Świeradowa (przez Mirsk), a tu nagle dupa. Na końcu podjazdu, tuż przed Lubomierzem zaczął mnie znienacka piec (i to tak cholernie) mięsień prosty uda. Ani go nie nadwyrężyłem, ani jakoś nie naciągnąłem, nie wiem co mu odbiło... Gdyby bolał tak "tępo", pojechałbym dalej, ale jak piecze, to nie jest dobrze. Wolałem nie ryzykować i z Lubomierza, najkrótszą drogą (przez Pasiecznik) wróciłem do domu, starając się jednak, żeby średnia nie spadała poniżej 26. Udało się, ale teraz czuję, że prawe udo nie czuje się najlepiej. Pora skorzystać z pomocy Geja, tego, jak mu tam było? Aaa, no, BenGeja ;)

Ślad GPS




  • DST 30.18km
  • Teren 17.00km
  • Czas 01:56
  • VAVG 15.61km/h
  • Podjazdy 752m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sie pasie ;)

Środa, 27 czerwca 2012 · dodano: 27.06.2012 | Komentarze 2

Ostatnio mój tasiemiec zrobił się bardo pazerny na żarcie. Jak małe dziecko, tak średnio co godzinę, domaga się jedzenia. I to nie jakiejś tam małej przekąski - on żre jak opętany. A to bardzo utrudnia mi jazdę, bo wozić ze sobą pół plecaka jedzenia tylko po to, żeby móc się na dwie godziny na rower wybrać? Nie podoba mi się to, nic a nic. Ale cóż począć...

Dzisiaj postanowiłem wybrać się na Jezioro Czocha, a konkretnie objechać je dookoła. Nafutrowałem się śniadaniem z nadzieją, że może jak wyjem pół lodówki, to na kilka godzin styknie.
Wyjechałem w kierunku Nowej Kamienicy i gdy tylko wspiąłem się na górę, wiedziałem, że trzeba będzie zweryfikować dzisiejszą trasę. Wiatr taki pizgał, że nieomal nie dostałem w głowę gołębiem, bo jakoś tak go dziwnie w moim kierunku dmuchnęło. Po zjechaniu do Nowej Kamienicy zamiast skręcić na Grudzę, odbiłem w kierunku Kwieciszowic i mniej więcej po 5 km mogłem cieszyć się niemal błogą ciszą - wjechałem w las. W ten las, w który wjeżdżam jak jadę do Świeradowa, do Szklarskiej, do Jakuszyc, Harrahova czy Novego Mesta. W las, który jest małym rajem na ziemi. Tu zawsze jest zajebiście, nigdy nie jest nudno i zawsze można znaleźć coś nowego.
Po paru km trafiłem na wyścig - walców drogowych. Oba pociskały (o ile można tak napisać o walcach) po szutrówce, na której wcześniej usypano nową nawierzchnię. Wyścig jakoś mnie nie porwał, a że oba pojazdy skutecznie uniemożliwiały przejazd, odbiłem w drogę boczną, którą nigdy wcześniej nie jechałem. Droga wydawała się rzadko uczęszczana, o czym świadczyły np. metrowej głębokości koleiny. Jechałem po środku, między nimi, i oczywiście nie obyło się bez wydupy, gdy szerokość "pasa ruchu" zmalałą mniej więcej do szerokości szytki kolarskiej.
Potem było lepiej, ale tylko przez kilkadziesiąt metrów. Trafiłem bowiem na drogę zrywkową, pełną gałęzi, korzeni, pniaków itp. Była nawet żmija, ale zanim wydobyłem tel, żeby jej zrobić fotkę, uciekła w stos gałęzi. Mało komunikatywne z niej zwierze.
Na końcu przeprawa przez rzeczkę i z powrotem znalazłem się na szutrówkach, tym razem w okolicach Chromca. Z tego miejsca, już bez problemów, pojechałem w stronę Rozdroża Izerskiego. Przy "bukach" odbiłem w lewo, przejechałem kilka km po trasie BikeMaratonu i wyjechałem z lasu na samej górze Kopańca - na Koziej Szyi. Ochota na dalszą jazdę była ogromna, jednak głód (mimo pół tonowego śniadania) był jeszcze większy, dlatego asfaltem zjechałem do domu.

Tak sobie teraz myślę, że wieczorem spróbuję spić tego cholernego tasiemca, może przez kilka dni będę miał spokój... ;)


W te lasy naprzeciwko się wybrałem


Kózki, dziś ogrodzone, ale kiedyś ratowałem się wjazdem w dziką różę, jak podczas zjazdu, na zakręcie, pokazało się to stadko.


Coś, co przypominało drogę




Jak to punkt widzenia zmienia się w zależności od punktu siedzenia ;)




W dół, na złamanie kutasa, jak to ma w zwyczaju mówić znajomy ;)


Kozia Szyja i domek gdzieś tam, w dole.

Ślad GPS




  • DST 71.00km
  • Teren 54.00km
  • Czas 03:46
  • VAVG 18.85km/h
  • Podjazdy 1800m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Stóg Izerski - Chatka Górzystów - Orle

Niedziela, 24 czerwca 2012 · dodano: 24.06.2012 | Komentarze 2

Przez Chromiec i Rozdroże na Stóg Izerski. Ze Stogu Drogą Telegraficzną pod Chatkę Górzystów. Z Chatki, po godzinnym byczeniu się na łączce, do Orlego. Z Orlego przez Samolot z powrotem na Rozdroże i przez lasy do domu.

Ślad GPS trasy




Cieplice

Sobota, 23 czerwca 2012 · dodano: 24.06.2012 | Komentarze 0

Do Cieplic, po Wojtka, stamtąd samochodem do Karpacza, na Okraj i do Sosnówki, zobaczyć jak Marek radzi sobie na trasie u Golonki.




  • DST 72.00km
  • Teren 37.00km
  • Czas 05:01
  • VAVG 14.35km/h
  • Podjazdy 1615m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Karpacz i objazd trasy MTB Marathon

Piątek, 22 czerwca 2012 · dodano: 22.06.2012 | Komentarze 0

Pierwszy tegoroczny wyjazd z Seniorem.
Wojtek, po powrocie ze Stanów, gdzie na rowerku, przez Kalifornię, Dolinę Śmierci i inne takie atrakcje, przejechał zdaje się coś ok 2500 km, stwierdził, że dalej jest głodny jeżdżenia i że chyba nastał ten czas, gdy spróbuje swoich sił w maratonach. Wstępnie myślał o Golonkowym Karpaczu. Oczywiście odradzałem, ale postanowiliśmy wybrać się na objazd trasy, żeby wiedział czemu tegoroczny Karpacz, mimo że się jeszcze nie odbył, już określany jest mianem kultowego oraz czemu generalnie wszystkie maratony z serii Powerade MTB Marathon można opisać mianem "tłusta golona".

Początek asfaltem, najpierw do Cieplic po Wojtka, potem przez Sosnówkę i Miłków do Karpacza. Tam, w okolicy PKP wjechaliśmy na trasę. Mniej więcej po 3 km podjazdu, dość łatwego jak na Golonkę, zaczął się pierwszy zjazd i od razu to, co tygryski lubią najbardziej! Kamienie, kamienie i jeszcze raz skały! Ślisko, stromo, wąsko, idealnie! Podczas zjazdu micha cieszyła mi się, jak Smudzie na remis z Ruskimi. A Wojtek? No cóż... Trochę zjechał, trochę sprowadził. Na dole stwierdził, że to zdecydowanie nie dla niego. A nie mówiłem? ;)
Ale jechaliśmy dalej. Trasa raz w górę, raz w dół, typowo maratońska. Senior niestety nie jest przyzwyczajony to tego typu wysiłku (nie jest to jazda po asfalcie przez 8 h w jednym tempie), dlatego co jakiś czas czekałem na niego.
Przed wyjazdem wrzuciłem sobie na fona ślad GPS z trasy mega w razie, gdyby nie było jeszcze oznaczeń w terenie. Okazało się jednak, że program ni cholery nie potrafił zrozumieć polecenia "nawiguj po trasie" i czy byłem w Cieplicach, czy w Karpaczu, on ciągle pokazywał na Odrodzenie. Dobrze, że na trasie były już niebieskie tabliczki, więc można było bez obaw lecieć. Chociaż nie do końca...
Gdzieś mniej więcej na wysokości Jeziora Sosnówka skapnęliśmy się z Wojtkiem, że chyba przegapiliśmy rozjazd mega/giga i jedziemy dłuższą pętlę. Przegapiliśmy, albo tego oznaczenie w ogóle nie było, co i tak już w sumie nie miało znaczenia, bo bez sensu było się wracać.
Mniej więcej w okolicach Chojnika trasa zaczęła zakręcać z powrotem w kierunku Karpacza. Tam też spotkaliśmy ekipę, która dopiero oznaczała trasę na sobotni maraton. Ponieważ nie mieliśmy ze sobą mapki, a znając Golonkę, dalsza trasa na pewno prowadziła miejscami, w które normalnie myślący człowiek na pewno rowerem by się nie zapuścił, postanowiliśmy przez las zjechać do Podgórzyna, a stamtąd do Cieplic.
Odcinek, który przejechaliśmy był całkiem całkiem, choć nawet nie zahaczyliśmy o wyższe partie Karkonoszy. Tam to dopiero musiało być świetnie...
Wojtek stwierdził, że takie trasy to nie dla niego i że raczej wybierze inny maraton na swój pierwszy raz. Poleciłem cokolwiek od Grabka, bo u niego wszystko to jeden ch...


Ten zjazd to jeden z łatwiejszych na dzisiejszej trasie. Niestety tam, gdzie było najciekawiej zapomniałem (pełny ekstazy), że mam ze sobą aparat. :)




Kolejny spaślak, przy którym wyglądam jak dziecko latami trzymane w piwnicy ;)

Ślad GPS trasy




  • DST 43.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 03:00
  • VAVG 14.33km/h
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dobrze się prowadzi... ;)

Środa, 20 czerwca 2012 · dodano: 21.06.2012 | Komentarze 0

Takie tam sprawdzanie, jak się Żiżi prowadzi - dosłownie. Wożenie się na przemian z prowadzeniem roweru po jelonkowych (pseudo) ścieżkach rowerowych. Czyli takie nie wiadomo co w sumie, ale km są, więc dodać trzeba. ;)




  • DST 112.00km
  • Teren 68.00km
  • Czas 05:45
  • VAVG 19.48km/h
  • Podjazdy 1490m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Smrkowy SIngiel z ekipą fr.org

Sobota, 16 czerwca 2012 · dodano: 17.06.2012 | Komentarze 0

Tym razem Singiel z większą ekipą - razem z fr.org.
Panowie (i pani) musieli dojechać z Wrocławia, Wałbrzycha, Legnicy i nawet jeden jegomość z Poznania był, więc nie udało się zgrać wszystkiego tak, żeby razem ruszyć na ścieżki. Z racji tego umówiłem się z częścią wrocławskiej ekipy (Chaozz i Inhibitor) na 9 pod Cenrtum Singlowym. W oczekiwaniu na resztę ludków zaliczyliśmy północą część ścieżek, czyli zielony, czerwony i niebieski szlak, przy czym zielony i niebieski dwa razy.
Gdy przyjechała reszta, mieliśmy już na liczniku 14 km (a ja 38, bo dojechać przecież na singla musiałem).
Ok 11-tej ruszyliśmy ławicą (9 osób) na południową część. Na parking wróciliśmy ok 17-tej.
Jeżeli chodzi o tempo, to każdy jechał swoim i oprócz mnie, bez urazy dla reszty, jedynie Chaozz dawał radę zarówno z góry jak i pod górę. Dlatego ciężko było poszaleć na zjazdach, bo zazwyczaj ktoś jechał przede mną i choć zwykle ustępował miejsca, to wytrącało to z równowagi. Ale... Jak chcę sobie poszaleć bez ograniczeń, to jadę na singla w tygodniu, wtedy są pustki. Tym razem chodziło bardziej o samo spotkanie, więc zdecydowanie nie narzekam, bo było naprawdę przednio. :)

Po odpoczynku na parkingu, każdy ruszył w swoją drogę; ja do domu, część do Wrocławia, część do Świeradowa, gdzie mieli zabukowane noclegi.

Generalnie wypad udany i mam nadzieję, że jeszcze nie jeden uda się zorganizować w takiej grupce.

Zdjęć nie będzie, bo jak to Inhibitor na forum napisał - było zbyt dynamicznie ;)




  • DST 53.00km
  • Teren 33.00km
  • Czas 02:34
  • VAVG 20.65km/h
  • Podjazdy 954m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Świeradów

Piątek, 15 czerwca 2012 · dodano: 17.06.2012 | Komentarze 0

Po tygodniowym, przymusowym odpoczynku, przyszła pora ponownie rozgrzać swoje starawe mięśnie. Postanowiłem zaliczyć Stóg Izerski, ale jak to zazwyczaj z planami bywa - chcieć, to nie zawsze móc. Tym razem, w trakcie wypadu, musiałem zaktualizować nieco plany i skrócić wyjazd, przez co nie dane mi było wjechać na sam Stóg. Co nie znaczy, że nie było fajnie. Bo kurde, nie oszukujmy się, mieszkam w takim miejscu, że 5 km od domu zaczyna się "rowerowy raj", który na dobrą sprawę ciągnie się na setki kilometrów. Więc każdy mój wypad na rower jest zajebisty ;)

Kilka foteczek będzie, bo ostatnio jakoś nic nie wrzucałem :)


Oczywiście kopalnia Stanisław, tym razem jednak nie zaliczona


Asfaltowy podjazd na Stóg Izerski (widać go w oddali). Najważniejsze na zdjęciu jest drzewo leżące na poboczu drogi - jestem uzależniony od zapachy świeżo ściętego drzewa i nawet patrząc na to zdjęcie, czuję ten cudowny zapach. Może zostanę drwalem... ;)


Chwila odpoczynku w jakże miłym miejscu


"Na rozstaju dróg ruda paskuda rozchyla swe uda..." Taki mały cytacik z piosenki, kojarzący (mi) się z powyższym zdjęciem. ;) Akurat żadnej rudej nie było, ale tu nie o to chodzi... ;)
Oczywiście pojechałem w prawo, bo ile można snuć się po tym asfalcie.


Nad tą rzeczką był kiedyś mostek. Zapomniałem, że już go nie ma... Ale aż tak nie bolało ;)




Bogatynia - Bily Potok

Sobota, 9 czerwca 2012 · dodano: 11.06.2012 | Komentarze 0

Wypad rowerowo - pieszy.
Do Bogatyni rowerem, po Aś. Z Bogatyni autem do Bilego Potoku, a stamtąd piechotką w góry, konkretnie na Frýdlantské Cimbuří, rewelacyjne skałki znajdujące się nad Hejnicami. Dla bardziej wtajemniczonych - widać je spod beczki na Singlu, trzeba tylko wiedzieć, gdzie patrzeć. ;)

Powrót z Novego Mesta do domu już rowerem.