Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi elkaziorro z miasteczka Legnica (+ Jelenia G/ Stara K). Mam przejechane 5367.88 kilometrów w tym 1539.48 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.63 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 71481 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy elkaziorro.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2012

Dystans całkowity:693.04 km (w terenie 214.00 km; 30.88%)
Czas w ruchu:41:18
Średnia prędkość:16.78 km/h
Maksymalna prędkość:56.00 km/h
Suma podjazdów:9949 m
Liczba aktywności:13
Średnio na aktywność:53.31 km i 3h 10m
Więcej statystyk
  • DST 52.00km
  • Teren 22.00km
  • Czas 02:59
  • VAVG 17.43km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Podjazdy 1220m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Odrodzenie - Petrova Bouda

Wtorek, 29 maja 2012 · dodano: 29.05.2012 | Komentarze 2

Spontaniczny wypad na Odrodzenie. Pogoda średnia, ale na szczęście nie padało.


Cel dzisiejszego wypadu widziany spod domu.



Wjazd na Odrodzenie od strony Przesieki



Żiżi, a w tle zgliszcza Petrovej Boudy



Schronisko wyżej - Odrodzenie, niżej - Spindlerova Bouda



;)



Początek czarnego szlaku w kierunku Michałowic - moja droga powrotna.



Czarny szlak



A tu szlak niebieski


Ślad GPS




3 w jednym + odrobina moralistyki ;)

Poniedziałek, 28 maja 2012 · dodano: 28.05.2012 | Komentarze 0

Taki wspólny wpis, z trzech ostatnich dni, bo jakoś mi się nie chce pojedynczo pisać ;)

Sobota
Ci, co mnie znają nieco lepiej, wiedzą, że mam trzy pasje: rower, audio (+ muzyka) i jeszcze jedną, ale o niej pisał nie będę, bo ni cholery nie ma związku z rowerem. ;) Natomiast mtb i audio znakomicie się uzupełniają. Bardzo często, wybierając się na przejażdżkę, zabieram ze sobą grajka. Zazwyczaj wrzucam wtedy nowe płyty i staram się nadrobić zaległości w nowościach. W tą sobotę również tak było, z tym że do nowości muzycznych doszły jeszcze nowe słuchawki, które oczywiście trzeba było obsłuchać :)
Jeżdżąc z grajkiem staram się unikać ulic. Często jest też tak, że płyta na tyle mnie wciąga, że nie bardzo kontroluję to, gdzie jadę. W sobotę właśnie tak było - wyjechałem spod domu i po dwóch godzinach byłem z powrotem. A gdzie byłem? No gdzieś w okolicach Rybnicy, Barcinka, Pasiecznika... Wiem mniej więcej, ale dokładnej trasy nie jestem w stanie opisać. Za to wiem, że nowe słuchawki są wyśmienite, podobnie jak płyty Violence i Niechęć. ;)

Niedziela
Razem z Markiem i Kubą pojechaliśmy nad Bóbr. W bidonie woda, w plecaczkach kiełbaska, musztarda i piwko... Wiadomo - ognisko ;) Już nie pamiętam kiedy ostatni raz byłem na takim prawdziwym ognisku. Chyba z 10 lat minęło. Ciągle tylko te grille.
Miejscówa była znakomita, nad samym brzegiem rzeki, wśród drzew, w dolince. Relaks pełną gębą. ;)
W drodze powrotnej rozdzieliliśmy się, Kuba pojechał do domu, a ja postanowiłem pokazać Markowi tereny, które przez 30 lat miał pod nosem, a których kompletnie nie wiedział. I generalnie było super, ale... To piwko, które wypiliśmy na ognisku spowodowało, że jakoś nie nadawałem z rowerem na tych samych falach. Bo ja sobie, a on sobie. Trasa momentami prowadziła dość wąskimi ścieżkami, taki typowy singielek. Z jednej strony stroma skarpa i rzeka na dole, z drugiej skałki, drzewa i takie tam. Tempo mieliśmy naprawdę spokojne, a mimo to były momenty, że nie bardzo ogarniałem, co się dzieje z rowerem. A wypiłem tylko dwa piwka...
Wniosek z niedzieli jest jeden - jazda po alkoholu jest idiotycznym pomysłem. I nie ważne czy rowerem, czy samochodem. Niby człowiek czuje się ok, nie kręci mu się w głowie, nie czuje, że jest pijany, ale organizm nie reaguje tak, jak powinien. Brak koordynacji jest masakryczny. O ile jeżdżąc po lesie mogłem zrobić krzywdę tylko sobie, ewentualnie leśnym zwierzakom, to wyjeżdżając na publiczną drogę staję się zagrożeniem dla wszystkich użytkowników. A to jest wielkie przegięcie, dlatego jeździe po alkoholu mówię zdecydowane NIE!

Poniedziałek
Dzisiaj kolejny dzień testowania nowych słuchawek, ponieważ doszły pocztą nowe gadżety. Rozpisywał się nie będę, bo znów jechałem w zasadzie przed siebie, po lasach, polach i innych takich, bez żadnego konkretnego celu. Ale jak zwykle było fajnie. :)




  • DST 74.00km
  • Czas 03:11
  • VAVG 23.25km/h
  • Podjazdy 700m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Legnica - Stara K

Środa, 23 maja 2012 · dodano: 26.05.2012 | Komentarze 0

Powrót z Legnicy, tym razem przez Złotoryję i Lwówek Śląski.
Ponieważ noc była bardzo ciężka, celowo wybrałem trasę prowadzącą często przez las, w cieniu. Słońce to była ostatnia rzecz, której potrzebowałem...




  • DST 73.00km
  • Czas 02:58
  • VAVG 24.61km/h
  • Podjazdy 461m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Stara K - Legnica

Wtorek, 22 maja 2012 · dodano: 26.05.2012 | Komentarze 1

Wybrałem się w odwiedziny na "stare śmieci". Powrót miał być tego samego dnia, ale Eper popsuł pogodę, więc trzeba było przenocować w Legnicy.

Trasa przez Jelenią Górę, Świerzawę, Złotoryję.




  • DST 53.60km
  • Teren 45.00km
  • Czas 03:58
  • VAVG 13.51km/h
  • VMAX 56.00km/h
  • Podjazdy 1890m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Powerade Garmin MTB Marathon Wałbrzych

Sobota, 19 maja 2012 · dodano: 19.05.2012 | Komentarze 0

Razem z Markiem postanowiliśmy zaliczyć maraton w Wałbrzychu, organizowany przez Golonkę. I było zajebiście! :) Nie bez powodu tą trasę nazywa się "piekiełkiem", bo naprawdę nie było lipy ;) Trudne, techniczne podjazdy, zjazdy, na których było wszystko - skały, kamienie, korzenie, przepaść z lewej, przepaść z prawej, wąsko, ślisko itd ;) Był nawet 1,6 km przejazd tunelem, w którym momentami nic nie było widać - jazda na słuch, jak nietoperze ;)
I generalnie wszystko byłoby cacy, ale te wąskie podjazdy powodowały, że trasa się korkowała i czasem trzeba było ładnych parę minut stać, aż to wszystko ruszyło. Mniej więcej od połowy zrobiło się luźniej, ale to co straciłem w pierwszej części ciężko było odrobić. Dlatego biorąc pod uwagę fakt, że startowałem z samego końca stawki (ok 400 miejsce), 190 miejsce na mecie uznaję za sukces :)

Ślad GPS




  • DST 18.00km
  • Teren 12.00km
  • Czas 01:02
  • VAVG 17.42km/h
  • Podjazdy 440m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rozjazd przed Wałbrzychem

Piątek, 18 maja 2012 · dodano: 19.05.2012 | Komentarze 0

Rozjazd przed maratonem w Wałbrzychu




  • DST 52.44km
  • Teren 40.00km
  • Czas 03:40
  • VAVG 14.30km/h
  • Podjazdy 1157m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rozruch przed Wałbrzychem

Czwartek, 17 maja 2012 · dodano: 17.05.2012 | Komentarze 0

Razem z Markiem postanowiliśmy trochę rozruszać mięśnie przed sobotą w Wałbrzychu. Trasa po izerskich lasach, góra - dół, góra - dół i takie tam. Tempo adekwatne do kondycji Marka ;)

Temperatura masakryczna - myślę, że ok 3-4 st. Zdarzyły się opady śniegu...




  • DST 39.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 01:47
  • VAVG 21.87km/h
  • Podjazdy 660m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po okładziny do miasta

Środa, 16 maja 2012 · dodano: 17.05.2012 | Komentarze 0

Przed maratonem w Wałbrzychu przyszła pora na wymianę okładzin w przednim hamulcu. Oczywiście zjeździłem całe miasto i nie dostałem tego, co chciałem. Cholerna "rowerowa stolica Polski"... Kupiłem Accenta półmetal, zobaczymy co z tego będzie.

Trasa do miasta asfaltem, powrót żółtym szlakiem wzdłuż Bobru.




  • DST 75.00km
  • Teren 50.00km
  • Czas 05:28
  • VAVG 13.72km/h
  • Podjazdy 1580m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Izerskie (ośmio) Tysięczniki ;)

Piątek, 11 maja 2012 · dodano: 12.05.2012 | Komentarze 0

Niejaki Tomasz z niejakiej Legnicy kupił sobie nowy rowerek (Cube, ale cóż zrobić) i postanowił go wypróbować w nieco bardziej wymagającym terenie. W terenie, którego ni chuchu nie uraczy się w Legnicy. W dodatku ów Tomasz przygotowuje się do czerwcowego Biegu Rzeńnika i zażyczył sobie dużo podjazdów. Jak chciał, tak dostał.

Początek asfaltem do Piastowa (oczywiście pod górę), w Piastowie skręt do lasu na Bobrowe Skałki (pod jeszcze większą górę). Po pierwszych 7 km podjazdu, gdy już dotarliśmy na Bobrowe Skałki, widziałem po Tomku, że tego się chyba nie spodziewał, przynajmniej nie na początku wycieczki. Ale podobno mu się podobało, więc po krótkiej przerwie ruszyliśmy dalej, kamienistą drogą w dół, do Górzyńca.


Bobrowe Skałki


Widok na stronę południową (Karkonosze)


I na stronę północną, z Ostrzycą Proboszczowską na horyzoncie

Z Górzyńca ruszyliśmy w kierunku Wysokiego Kamienia. Przez pierwsze kilka km droga prowadziła szeroką, płaską jak stół szutrówką leśną, oczywiście cały czas pod górę. Przy Zakręcie Śmierci zjechaliśmy na żółty szlak, który osobiście uwielbiam pokonywać, zarówno w górę, jak i w dół. Dla Tomka to była raczej nowość, bo w okolicach Legnicy nie ma wielu tego typu podjazdów - stromych, z dużą ilością luźnych kamieni, poprzeplatanych korzeniami, skałkami itp. Miał chłopak okazję poćwiczyć trochę techniki i całe szczęście, że nie zdążył przed tym wyjazdem kupić spd'ków...


Żółty szlak na Wysoki Kamień



Z racji, że nie był to weekend, na szlaku nie było wielu turystów. Jednak ci, których mijaliśmy, patrzyli na nas jak na debili. Ja już do tego przywykłem, Tomek raczej też się tym nie przejmował. :)


Na Wysokim Kamieniu zrobiliśmy sobie krótką przerwę.


Wysoki Kamień "od spodu" (1058m n.p.m)


Widok z Wysokiego na północ


Karkonosze ( w dole Szklarska Poręba)


Karkonosze raz jeszcze




Po przysłowiowej "bułce z bananem" ruszyliśmy dalej, w kierunku Kopalni Stanisław.


Kolejny cel na trasie - Kopalnia Stanisław


Kopalnia Stanisław - widok z Wysokiego Kamienia

Trasa wiodła grzbietem, tak że na tym odcinku podjazdów za dużych nie było, co nie oznacza, że było nieciekawie. Znów pojawiły się kamienie, skałki, dodatkowo błoto i płynące strumienie. Było śmiesznie ;)


Na Kopalni Stanisław jak to na kopalni - rewelacja. Byłem tam kilkadziesiąt razy, ale nie znudziło mi się to miejsce i chyba nigdy nie znudzi. No ale jak coś takiego może się nie podobać...


Kopania Stanisław (1088m n.p.m.)

Z kopalni, grzbietem, ruszyliśmy w kierunku Stogu Izerskiego, jednak po drodze odbiliśmy w dół, w stronę Jakuszyc, do obowiązkowego miejsca każdej izerskiej wyprawy - do Chatki Górzystów. Tam oczywiście smażony ser (choć muszę przyznać, że chyba nie trafiliśmy na dobry humor kucharki i te nasze porcje była jakieś takie "biedne")

Po posiłku i czeskim piwku ruszyliśmy w stronę Smrka, znów pod górę, co już chyba nieco mniej podobało się Tomkowi. Nie narzekał, jednak widziałem, że siły już go chyba opuściły. Ale był twardy :) Po dojechaniu do Polany Izerskiej odbiliśmy Drogą Telegraficzną w lewo. Początek szutrem, im bliżej Smrka, pojawiało się coraz więcej kamieni i skałek. Ale daliśmy radę. Kolejny obowiązkowy punkt w Izerach, a przy okazji najwyższy szczyt (1124m n.p.m.), zaliczony. No i przy okazji zawitaliśmy do Czech. :)

Kto był na wierzy widokowej na Smrku wie, jak stamtąd jest widok. Zdjęcia niestety tego nie oddają, dlatego zachęcam każdego, żeby się tam wybrał. A wschody i zachody słońca to już w ogóle poezja...


No ja, a w tle Izery i na horyzoncie Karkonosze. Strona polska.


Polskie Karkonosze.


Strona czeska.

Chciałem pokazać Tomkowi choć fragment Singletraka, a że "oficjalny" zjazd ze Smrka wiódł na około góry i wymagał nieco czasu, którego nam zaczynało brakować, postanowiłem, że zjedziemy z góry do Czerniawy wzdłuż granicy polsko-czeskiej. Początek wydawał się ok, ale za czasem robiło się coraz gorzej.


Tu jeszcze zjeżdżało się świetnie.


Tu już było nieco gorzej, ale jeszcze do przejechania.


W dole Świeradów i takie tam ;)


Z czasem ścieżka zrobiła się kompletnie nieprzejezdna i trzeba było znosić rower po wielgachnych kamieniach. Tego się nie spodziewałem, ale w końcu to są góry - niespodzianki na każdym kroku. ;) Po zejściu na dół udało nam się trafić na fragment czarnej trasy Singla wiodącej nad Czerniawą. Niestety Tomek był już tak zajechany, że ten odcinek przejechał tempem spacerowym i obawiałem się, że przy takiej prędkości nie poczuje fun'u. Stwierdził jednak, że ścieżki wyglądają naprawdę fajnie i następnym razem przyjedzie autem bezpośrednio do Novego Mesta, żeby po nich pośmigać. Ucieszyło mnie to, bo kolejna osoba miała okazję poznać to zajebiste miejsce, których w naszej części Europy to jak ze świeczką szukać.

W Czerniawie krótki odpoczynek pod sklepem i asfaltem wróciliśmy do domu.

Mimo, że znam te tereny niemal na pamięć, każda taka wycieczka podoba mi się, jakbym był tu pierwszy raz. W dodatku udało mi się w końcu przespać kawałek nocy (ze 3 godziny), więc tym bardziej jestem z wyprawy zadowolony. Tomek chyba też, skoro powiedział, że jak najszybciej chce tu wrócić ;)

Ślad GPS




  • DST 45.00km
  • Teren 30.00km
  • Czas 03:13
  • VAVG 13.99km/h
  • Podjazdy 941m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wysoki Kamień

Środa, 9 maja 2012 · dodano: 12.05.2012 | Komentarze 0

Wypad na Wysoki Kamień.