Info
Suma podjazdów to 71481 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Maj6 - 2
- 2013, Kwiecień7 - 10
- 2013, Marzec2 - 2
- 2013, Luty2 - 1
- 2012, Październik1 - 2
- 2012, Sierpień10 - 3
- 2012, Lipiec14 - 2
- 2012, Czerwiec12 - 4
- 2012, Maj13 - 3
- 2012, Kwiecień12 - 12
- 2012, Marzec16 - 16
- 2012, Luty4 - 0
- 2012, Styczeń2 - 0
- 2011, Kwiecień2 - 4
- 2011, Luty1 - 0
- 2010, Czerwiec2 - 0
- 2010, Maj3 - 0
- DST 79.85km
- Teren 30.00km
- Czas 04:46
- VAVG 16.75km/h
- Podjazdy 1332m
- Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
- Aktywność Jazda na rowerze
W (trochę) nieznane
Niedziela, 21 kwietnia 2013 · dodano: 21.04.2013 | Komentarze 0
Tradycyjna niedziela - tradycyjnie na rowerze. Z Markiem - też niemal tradycyjnie. Z tym, że nie na 3 godzinki, jak to zwykle bywało, a na cały dzień.
Plan, wymyślony wczoraj wieczorem przeze mnie, był taki, że pojedziemy do Harrachova. O 10tej spotkaliśmy się w Wojcieszycach i od razu zacząłem Marka namawiać... żeby jednak do Harrachova nie jechać. Trochę chłopak na początku się pogubił, wszak sam wczoraj proponowałem ten kierunek, a dzisiaj za wszelką cenę chciałem go od tego odwieść, ale że moje argumenty były niezwykle mocne, nie było problemu, żeby zmienił zdanie. W sumie to on chyba nie miał w ogóle zdania i chyba było mu to obojętne, gdzie pojedziemy, a ja niepotrzebnie tyle tym jęzorem machałem. No nic, nie ważne...
Wybraliśmy, a w zasadzie ja, kierunek Wojcieszów. Chciałem sobie pośmigać po terenie a dodatkowo zaliczyć jakieś nowe trasy. Myślałem, że uda się zajechać za Wojcieszów, w stronę Lipy, ale jak się później okazało, nie bardzo było jak.
Początek asfaltem, przez miasto, w stronę Krzyża Milenijnego. Tam skręciliśmy w las i szutrowymi drogami dojechaliśmy do Dziwiszowa. Pizgało masakrycznie, dlatego chciałem tak rozplanować trasę, żeby jechać jak najmniej w odsłoniętym terenie. W Dziwiszowie kawałek asfaltu i znów szutrówką, przez stawy, dojechaliśmy do Komarna. Tam znów asfalt. Skierowaliśmy się w stronę BTSów. Ja wiedziałem, co nas czeka, Marek nie... Po wspięciu się na szczyt i zaliczeniu jednego z najsztywniejszych podjazdów w naszej okolicy (przyznam, że dał mi ten podjazd w kość), poczekałem chwilę na Marka, a potem razem, na szczycie przełęczy, przekąsiliśmy co nieco. Po przerwie jeszcze odrobina wspinaczki, tym razem już przez las i byliśmy pod BTSami. Wyżej wjechać się nie dało, a szkoda. ;) Tam kila fotek i w dół, bo błocie, korzeniach, kamieniach i wszystkim, czego sobie tylko dusza zapragnęła. Cudowny zjazd, wypisz wymaluj jak z Golonkowego maratonu. Później droga "znormalniała", bo wjechaliśmy na teren kopalni, czy kamieniołomów, jak zwał, tak zwał. Wszędzie zakazy - wjechaliśmy pod każdy. ;) Gdy wyjechaliśmy z lasu, przed nami pojawił się Wojcieszów. W sumie niedaleko było do asfaltu, ale po prawej zobaczyliśmy taką skromną, polną dróżkę, która wiła się z powrotem w stronę lasu. Wybór był prosty.
Po wjechaniu do lasu przemykaliśmy się między jakimiś ruinami zabudowań, totalnie zarośniętymi, a droga zamieniła się w wąską ścieżkę. W sumie można było zawracać, bo robiło się nie ciekawie, ale Marek zauważył puste puszki leżące w krzakach i stwierdził, że skoro tutejsi tu łażą, to coś na końcu tej ścieżki musi być. I nie mylił się... Miejsce, w które dotarliśmy, zaskoczyło nas totalnie. Widziałem to na zdjęciach, ale nie miałem pojęcia, że jest to ogólnodostępne. W sumie głupim trafem trafiliśmy do kamieniołomu, który był naprawdę świetny. W dole bursztynowe jeziorko, dookoła skały i czerwona ziemia. Świetnie. Można rzec, że Stanisławowi wyrosła konkurencja, choć aż tak okazałe te kamieniołomy to nie były.
Tam kilka fotek, po bananku, i dalej tą wąską ścieżką, w dół, przez zarośla itp. Wyjechaliśmy nad stacją PKP w Wojcieszowie. Szybki rzut oka na zegarek i, no cóż, chyba wracamy. Kolejne wzgórza przyatakujemy innym razem.
Droga powrotna była już po asfalcie. Wojcieszów - Podgórki - Dziwiszów - Jelenia. W "stolycy" zatrzymaliśmy się w Kurnej Chacie, na ziemniaczki i piwko, a potem rozjazd - Marek do Cieplic, ja do domu, jak zwykle przez Perłę Zachodu i Wrzeszczyn.
Jest jeszcze tyle miejsc w okolicy, w których nie byłem...
Stawy w Dziwiszowie
Widok z Przełęczy Komarnickiej na Rudawy i Karkonosze 
Kamieniołom w Wojcieszowie, widok spod BTSów
Kamieniołom


