Info
Suma podjazdów to 71481 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Maj6 - 2
- 2013, Kwiecień7 - 10
- 2013, Marzec2 - 2
- 2013, Luty2 - 1
- 2012, Październik1 - 2
- 2012, Sierpień10 - 3
- 2012, Lipiec14 - 2
- 2012, Czerwiec12 - 4
- 2012, Maj13 - 3
- 2012, Kwiecień12 - 12
- 2012, Marzec16 - 16
- 2012, Luty4 - 0
- 2012, Styczeń2 - 0
- 2011, Kwiecień2 - 4
- 2011, Luty1 - 0
- 2010, Czerwiec2 - 0
- 2010, Maj3 - 0
- DST 16.63km
- Czas 01:06
- VAVG 15.12km/h
- Temperatura 0.0°C
- Kalorie 676kcal
- Podjazdy 173m
- Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
- Aktywność Jazda na rowerze
I gdzie jest ta wiosna?!?!
Niedziela, 3 marca 2013 · dodano: 03.03.2013 | Komentarze 1
Ja się pytam?! W centralnej Polsce to o śniegu już nie pamiętają, słońce świeci, suche drogi, no wiosna jak się patrzy. A tu? Pizga, mokro, ponuro - jak człowiek ma się niby nie denerwować.
Szczerze powiedziawszy to jadąc wczoraj przez pół Polski i widząc to słoneczko, strasznie napaliłem się na dzisiejszy dzień. Myślałem sobie, że jakieś 70 km sobie pyknę, odreaguję, odstresuję się, a tu dupa nie pogoda. Ale że z rana nerwa miałem jeszcze większego niż wczoraj wieczorem, musiałem się jakoś wyżyć i wsiadłem na rower nie mając kompletnie planu gdzie jechać.
Muzyka w uszach i dawaj przed siebie. Pod wiatr, ale co tam, czułem, że powoli wszystko mnie puszcza, że zaraz będę bliski tego błogiego uczucia, gdy w głowie nie ma kompletnie nic, poza jazdą. Było blisko... Ale nieeee, ale nieee! Bo tak mocno myślałem o tym, żeby nie myśleć, że zapomniałem kompletnie, że na drodze mogą być też inni użytkownicy. No i wpadłem na gościa w srebrnym volvo. Przyznaję, moja wina, wymusiłem pierwszeństwo, bo kompletnie go nie zauważyłem. W ostatniej chwili udało mi się skręcić ostro w prawo i ominąć samochód. Oczywiście gościu się natrąbił, namachał łapami, popukał w głowę i pojechał dalej. A mogło być znacznie gorzej, bo nie zauważył, że omijając go, odepchnąłem się nogą od jego auta i lekko wgniotłem mu lewe tylne nadkole. No cóż... Rejestrację miał ZS, więc nie tutejszy, dlatego raczej nie będzie na mnie codziennie polował na drodze.
Tak więc widać, że wnerwiony człowiek, na drodze, jest podobnym zagrożeniem, jak człowiek pijany. A jak jedno z drugim się połączy, a często tak bywa, że złość się zalewa alkoholem, taki osobnik to większe zagrożenie, niż stado nosorożców biegnących jendokierunkową pod prąd.

