Info
Suma podjazdów to 71481 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Maj6 - 2
- 2013, Kwiecień7 - 10
- 2013, Marzec2 - 2
- 2013, Luty2 - 1
- 2012, Październik1 - 2
- 2012, Sierpień10 - 3
- 2012, Lipiec14 - 2
- 2012, Czerwiec12 - 4
- 2012, Maj13 - 3
- 2012, Kwiecień12 - 12
- 2012, Marzec16 - 16
- 2012, Luty4 - 0
- 2012, Styczeń2 - 0
- 2011, Kwiecień2 - 4
- 2011, Luty1 - 0
- 2010, Czerwiec2 - 0
- 2010, Maj3 - 0
- DST 17.00km
- Teren 11.00km
- Czas 01:19
- VAVG 12.91km/h
- Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
- Aktywność Jazda na rowerze
Trzy literki, a tyle radości!
Sobota, 16 lutego 2013 · dodano: 16.02.2013 | Komentarze 1
Wróciłem!
Kurde, mamy już połowę lutego, a ja mam przejechane coś ok 30 km, więc nie najlepiej to wygląda. Ale... Jak zwykle jest na to jakieś racjonalne wytłumaczenie, bo przecież nie napiszę, że po prostu mi się nie chciało na rower wsiadać. Tak więc wszystko przez tego hucznego sylwestra... Tej wersji będę się trzymał. :)
No ale wróćmy do dzisiejszego wypadu, bo nie był on taki całkowicie przypadkowy. Tak jak widać w tytule, tematem przewodnim były trzy literki... Jakie? A to zależy jak je poukładać, bo:
kombinacja nr 1 - OF3, czyli nowe, długie gacie na rower, które dzisiaj przetestowałem. Bez windstoppera, lekko ocieplane, w sam raz na takie temperatury jak dziś. Spisały się całkiem całkiem, dupa nie zmarzła, jajka też. Zobaczymy, jak to z nimi będzie dalej.
kombinacja nr 2 - SLX, a konkretnie przedni hamulec. Stary powoli przestawał wydalać, a skoro nie potrafił zatrzymać takiego ciężaru, jak ja, to już naprawdę przyszła pora na jego zmianę. Miał być XT, ale po co przepłacać.
SLX spisał się dzisiaj ok, robił to co chciałem i kiedy chciałem, więc czego chcieć więcej?
kombinacja nr 3 - ta najważniejsza, ta, przez którą mordka mi się cieszy i która wydoiła moje konto niemal do zera - SID :)
Tak jak pisałem w podsumowaniu poprzedniego sezonu, lubię zaczynać nowy od jakiegoś gadżetu no i tym razem padło na RS SID Race. Długo się zastanawiałem, czy oby na pewno ten, czy może nie lepszy będzie Fox, a może w ogóle dać sobie spokój z wymianą, skoro Epicon jeszcze działa. Tą ostatnią opcję rozważałem przez jakieś 3 sekundy, bo jak się człowiek napali, to nie ma, że nie ;)
I tak to właśnie jest, że najpierw człowiek zarzeka się ze wszystkich sił, że roweru od G to sobie nigdy nie kupi, a tym bardziej białego amorka, bo to przecież szpan i takie tam, a jak przychodzi co do czego, to jeździ Giantem z białym amorem. I cóż zrobić, takie czasy. ;)
Wracając do sedna, to zanim ja ten dual air ustawię pod siebie, miną zapewne wieki, ale już dzisiejsza przejażdżka z ciśnieniem ustawionym "na oko" pokazała, skąd bierze się różnica w cenie między Epiconem a Sidem. Tak że po kilkunastu km już wiem, że nie żałuję ani jednej złotówki.
I fotki, żeby nie było ;)
z lewej fotka nie ostra, ale mi się obiektyw w tel. przybrudził

Może i jestem jeleniem, że kupiłem SID'a, ale radochy nikt mi nie odbierze ;)
Wydawało mi się, że kiedyś tu była droga. Ale tylko mi się wydawało...

