Info
Suma podjazdów to 71481 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Maj6 - 2
- 2013, Kwiecień7 - 10
- 2013, Marzec2 - 2
- 2013, Luty2 - 1
- 2012, Październik1 - 2
- 2012, Sierpień10 - 3
- 2012, Lipiec14 - 2
- 2012, Czerwiec12 - 4
- 2012, Maj13 - 3
- 2012, Kwiecień12 - 12
- 2012, Marzec16 - 16
- 2012, Luty4 - 0
- 2012, Styczeń2 - 0
- 2011, Kwiecień2 - 4
- 2011, Luty1 - 0
- 2010, Czerwiec2 - 0
- 2010, Maj3 - 0
- DST 71.00km
- Teren 10.00km
- Czas 02:41
- VAVG 26.46km/h
- Podjazdy 722m
- Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
- Aktywność Jazda na rowerze
ER-6, ER-10 i takie tam
Czwartek, 28 czerwca 2012 · dodano: 28.06.2012 | Komentarze 0
Miało być krótko i blisko, ale noga ładnie podawała, to się nieco zapędziłem. Wrzeszczyn - Pilchowice, tu wjechałem na szlak ER-6 którym dojechałem do Mojesza, później w górę, do Pławnej, wjazd na ER-10 i do Lubomierza. Czułem się coraz lepiej, i tak sobie pomyślałem, że fajnie byłoby zrobić dziś 100 i wykręcić średnią ok 30, dlatego z Lubomierza chciałem skoczyć w stronę Świeradowa (przez Mirsk), a tu nagle dupa. Na końcu podjazdu, tuż przed Lubomierzem zaczął mnie znienacka piec (i to tak cholernie) mięsień prosty uda. Ani go nie nadwyrężyłem, ani jakoś nie naciągnąłem, nie wiem co mu odbiło... Gdyby bolał tak "tępo", pojechałbym dalej, ale jak piecze, to nie jest dobrze. Wolałem nie ryzykować i z Lubomierza, najkrótszą drogą (przez Pasiecznik) wróciłem do domu, starając się jednak, żeby średnia nie spadała poniżej 26. Udało się, ale teraz czuję, że prawe udo nie czuje się najlepiej. Pora skorzystać z pomocy Geja, tego, jak mu tam było? Aaa, no, BenGeja ;)
Ślad GPS

