Info
Suma podjazdów to 71481 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Maj6 - 2
- 2013, Kwiecień7 - 10
- 2013, Marzec2 - 2
- 2013, Luty2 - 1
- 2012, Październik1 - 2
- 2012, Sierpień10 - 3
- 2012, Lipiec14 - 2
- 2012, Czerwiec12 - 4
- 2012, Maj13 - 3
- 2012, Kwiecień12 - 12
- 2012, Marzec16 - 16
- 2012, Luty4 - 0
- 2012, Styczeń2 - 0
- 2011, Kwiecień2 - 4
- 2011, Luty1 - 0
- 2010, Czerwiec2 - 0
- 2010, Maj3 - 0
- DST 72.00km
- Teren 37.00km
- Czas 05:01
- VAVG 14.35km/h
- Podjazdy 1615m
- Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
- Aktywność Jazda na rowerze
Karpacz i objazd trasy MTB Marathon
Piątek, 22 czerwca 2012 · dodano: 22.06.2012 | Komentarze 0
Pierwszy tegoroczny wyjazd z Seniorem.
Wojtek, po powrocie ze Stanów, gdzie na rowerku, przez Kalifornię, Dolinę Śmierci i inne takie atrakcje, przejechał zdaje się coś ok 2500 km, stwierdził, że dalej jest głodny jeżdżenia i że chyba nastał ten czas, gdy spróbuje swoich sił w maratonach. Wstępnie myślał o Golonkowym Karpaczu. Oczywiście odradzałem, ale postanowiliśmy wybrać się na objazd trasy, żeby wiedział czemu tegoroczny Karpacz, mimo że się jeszcze nie odbył, już określany jest mianem kultowego oraz czemu generalnie wszystkie maratony z serii Powerade MTB Marathon można opisać mianem "tłusta golona".
Początek asfaltem, najpierw do Cieplic po Wojtka, potem przez Sosnówkę i Miłków do Karpacza. Tam, w okolicy PKP wjechaliśmy na trasę. Mniej więcej po 3 km podjazdu, dość łatwego jak na Golonkę, zaczął się pierwszy zjazd i od razu to, co tygryski lubią najbardziej! Kamienie, kamienie i jeszcze raz skały! Ślisko, stromo, wąsko, idealnie! Podczas zjazdu micha cieszyła mi się, jak Smudzie na remis z Ruskimi. A Wojtek? No cóż... Trochę zjechał, trochę sprowadził. Na dole stwierdził, że to zdecydowanie nie dla niego. A nie mówiłem? ;)
Ale jechaliśmy dalej. Trasa raz w górę, raz w dół, typowo maratońska. Senior niestety nie jest przyzwyczajony to tego typu wysiłku (nie jest to jazda po asfalcie przez 8 h w jednym tempie), dlatego co jakiś czas czekałem na niego.
Przed wyjazdem wrzuciłem sobie na fona ślad GPS z trasy mega w razie, gdyby nie było jeszcze oznaczeń w terenie. Okazało się jednak, że program ni cholery nie potrafił zrozumieć polecenia "nawiguj po trasie" i czy byłem w Cieplicach, czy w Karpaczu, on ciągle pokazywał na Odrodzenie. Dobrze, że na trasie były już niebieskie tabliczki, więc można było bez obaw lecieć. Chociaż nie do końca...
Gdzieś mniej więcej na wysokości Jeziora Sosnówka skapnęliśmy się z Wojtkiem, że chyba przegapiliśmy rozjazd mega/giga i jedziemy dłuższą pętlę. Przegapiliśmy, albo tego oznaczenie w ogóle nie było, co i tak już w sumie nie miało znaczenia, bo bez sensu było się wracać.
Mniej więcej w okolicach Chojnika trasa zaczęła zakręcać z powrotem w kierunku Karpacza. Tam też spotkaliśmy ekipę, która dopiero oznaczała trasę na sobotni maraton. Ponieważ nie mieliśmy ze sobą mapki, a znając Golonkę, dalsza trasa na pewno prowadziła miejscami, w które normalnie myślący człowiek na pewno rowerem by się nie zapuścił, postanowiliśmy przez las zjechać do Podgórzyna, a stamtąd do Cieplic.
Odcinek, który przejechaliśmy był całkiem całkiem, choć nawet nie zahaczyliśmy o wyższe partie Karkonoszy. Tam to dopiero musiało być świetnie...
Wojtek stwierdził, że takie trasy to nie dla niego i że raczej wybierze inny maraton na swój pierwszy raz. Poleciłem cokolwiek od Grabka, bo u niego wszystko to jeden ch... 
Ten zjazd to jeden z łatwiejszych na dzisiejszej trasie. Niestety tam, gdzie było najciekawiej zapomniałem (pełny ekstazy), że mam ze sobą aparat. :)

Kolejny spaślak, przy którym wyglądam jak dziecko latami trzymane w piwnicy ;)
Ślad GPS trasy

