Info
Suma podjazdów to 71481 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Maj6 - 2
- 2013, Kwiecień7 - 10
- 2013, Marzec2 - 2
- 2013, Luty2 - 1
- 2012, Październik1 - 2
- 2012, Sierpień10 - 3
- 2012, Lipiec14 - 2
- 2012, Czerwiec12 - 4
- 2012, Maj13 - 3
- 2012, Kwiecień12 - 12
- 2012, Marzec16 - 16
- 2012, Luty4 - 0
- 2012, Styczeń2 - 0
- 2011, Kwiecień2 - 4
- 2011, Luty1 - 0
- 2010, Czerwiec2 - 0
- 2010, Maj3 - 0
- DST 65.00km
- Teren 30.00km
- Czas 04:06
- VAVG 15.85km/h
- VMAX 54.00km/h
- Podjazdy 1439m
- Aktywność Jazda na rowerze
W rytmie reggae
Sobota, 21 kwietnia 2012 · dodano: 21.04.2012 | Komentarze 1
Ostatnio jakoś nie potrafię się dogadać z moją kondycją. Niby po przebudzeniu daje znać, że wszystko jest ok, że jest gotowa na wypad, taki konkretny, że da radę i nie wymięknie. Skoro tak, to ustalam trasę taką, co by se poszaleć co nieco, powspinać na jakieś ciekawe górki. Ona jest w pełni za. Wyjeżdżamy, niby wszystko jest ok, ale z kilometra na kilometr czuję jednak, że coś tu nie gra. Ta cholerna kondycja wybiera, zdaje się, zupełnie inną trasę niż ja. Tak też było i dzisiaj.
Miałem zaliczyć całego singla, zarówno stronę polską jak i czeską. Niestety po 10 km jechałem już całkiem sam - kondycja dała nogi. Przez nią musiałem zmienić repertuar w słuchawkach, bo Slipknot nie cholery nie zgrywał się z tempem mojego pedałowania, które przypominało raczej szurającego po plaży, ujaranego Jamajczyka, niż koreańskiego robotnika z linii produkcyjnej Chujdaja. Wybór padł na Rastasize - raz, że słońce momentami było takie wakacyjne, jak ich muzyka, a dwa, że wizja Jamajki bardzo przypadła mi do gustu. Co prawda zespół polski, ale najwyższych lotów, zresztą płyta nagrana w Kingston, więc było idealnie.
&feature=related
W takim rytmie dojechałem do Orłowic, gdzie zaczyna się polski singiel.
Skręciłem w las, powspinałem się pod górę po błotku i wyjechałem koło kolejki gondolowej w Świeradowie. Gdzieś tam powinien zacząć się kolejny odcinek singla, prowadzący nad Czerniawą, niestety po raz kolejny nie udało mi się namierzyć w którym to miejscu się zaczyna. Ale o dziwo pod kolejką moja trasa przecięła się z trasą mojej kondycji, która obiecała, że już mnie dzisiaj nie zostawi. Pomyślałem ok, skoro już tak obiecuje, to ją co nieco "przegonię". Wąską drogą, która momentami miała nachylenie ok 18%, wspiąłem się do nartostrady prowadzącej ze Stogu Izerskiego.
Śniegu, jak widać, prawie już nie ma, co dobrze prognozuje na najbliższą przyszłość, w końcu będzie można wybrać się rowerem w wyższe partie gór.
Stąd, trochę lasem, trochę asfaltem, dojechałem do starego przejścia granicznego Polska - Czechy, gdzie to można wjechać na czeskiego singla. W lewo, do góry, ścieżki prowadzące pod Smrkiem, w prawo prowadzące do Centrum Singletrack. Byłem tu już kilkanaście razy, ale jakoś nigdy nie złożyło się, żebym pojechał w prawo, w stronę Centrum. A że kondycja znów dała dupy i gdzieś uciekła, wybrałem tym razem łatwiejszą, prawą stronę. 
Przy wjeździe na niebieską część widać ewidentny zakaz wjazdu, no ale... Pomyślałem, że to pewnie tylko Czechów dotyczy, bo Polak zakazów nie uznaje, a już na pewno nie tych narzucanych przez obcokrajowców, więc bez namysłu udałem się dalej. A tam niespodzianki...
Początek bardzo na tak,
ale potem już tak wesoło nie było. 
Wyglądało to tak, jakby przewinęła się tędy jakaś trąba powietrzna, co chwilę powalone drzewa, powyrywane z korzeniami. Jechało się przez to średnio, bo gdy już nabierałem rozpędu, trzeba było hamować i przenosić rower. Taką właśnie trasą przetoczyłem się do Centrum Singletrack.
I nie wiem, czy to przez to reggae w słuchawkach czułem milusi zapach w powietrzu, czy rzeczywiście grupka czeskich rowerzystów kurzyła sobie lolka :)) Niemal na pewno to drugie, bo przecież im wolno, nie tak jak w naszym zacofanym kraju. Ale i tak przeprowadzam się do Czech, więc mi to tam rybka... ;)
Tu szybki batonik i zielonym (hehe) szlakiem do przejścia granicznego, na asfalt i do domu.
Tak że jak widać, sponsorem dzisiejszej wycieczki był kolor zielony, Konsulat Jamajki, Jah i czeski rząd słynący z genialnych ustaw ;)
Ślad GPS trasy
Peace!

