Info
Suma podjazdów to 71481 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Maj6 - 2
- 2013, Kwiecień7 - 10
- 2013, Marzec2 - 2
- 2013, Luty2 - 1
- 2012, Październik1 - 2
- 2012, Sierpień10 - 3
- 2012, Lipiec14 - 2
- 2012, Czerwiec12 - 4
- 2012, Maj13 - 3
- 2012, Kwiecień12 - 12
- 2012, Marzec16 - 16
- 2012, Luty4 - 0
- 2012, Styczeń2 - 0
- 2011, Kwiecień2 - 4
- 2011, Luty1 - 0
- 2010, Czerwiec2 - 0
- 2010, Maj3 - 0
- DST 27.20km
- Teren 18.00km
- Czas 01:48
- VAVG 15.11km/h
- Podjazdy 505m
- Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
- Aktywność Jazda na rowerze
Ciągnie wilka do lasu
Sobota, 14 kwietnia 2012 · dodano: 14.04.2012 | Komentarze 2
Miał być dzisiaj singiel pod Smrkiem, ale że się towarzystwo wysypało, a samemu to już tam naście razy byłem, obrałem kierunek całkiem przeciwny. Zamiast w góry wybrałem się w doliny, konkretnie w jedną - dolinę Bobru. Wczoraj zaliczyłem odcinek między Barcinkiem a Siedlęcinem, dzisiaj z Barcinka pojechałem w stronę Jeziora Pilchowickiego. Coś dziwnego jest w tym Bobrze, bo cholernie mnie do niego ciągnie. Niby zwykła rzeka, zwykła dolina, a jednak czuję się tam wyśmienicie. Relaks pełną gębą i to niecałe 10 km od domu :)
Początek asfaltem do Barcinka, a tam już w las. Wybrałem drogę, którą wcześniej nie jechałem i która okazała się ślepa. Skończyła swój bieg na szczycie kilkudziesięciometrowej skarpy. Chciałem się dostać do drogi na dole i miałem do wyboru albo zawrócić i szukać jakiegoś zjazdu, albo lecieć na przełaj między drzewami i modlić się, żeby nie zaliczyć gleby, bo nachylenie było naprawdę spore.
Jechać czy nie jechać...
Decyzja była oczywista, bo nie po to zrobiłem naście tysięcy km po górach, żebym teraz szukał jakiś łatwych ścieżek (dobra autoreklama nie jest zła hehe ) Przyjąłem pozycję "na Małysza" - dupa za siodełko i jazda w dół. Tylne koło oczywiście zablokowane, przednie momentami łapało uślizgi na patykach, ale bez przeszkód udało się zjechać. 
No to dajemy ;)
Z dołu wygląda na łatwiznę ;)
Dalej, wąską ścieżką wzdłuż jeziora, udałem się na zaporę. 

Tam co nieco przekąsiłem i udałem się z powrotem do domu, tym razem po brukowanej drodze, niczym na Paris - Roubaix ;)
A tu jesienne zdjęcie zapory. W tym miejscu postawię dom... ;)
Ślad GPS trasy

