Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi elkaziorro z miasteczka Legnica (+ Jelenia G/ Stara K). Mam przejechane 5367.88 kilometrów w tym 1539.48 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.63 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 71481 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy elkaziorro.bikestats.pl
  • DST 33.16km
  • Teren 20.00km
  • Czas 02:55
  • VAVG 11.37km/h
  • VMAX 58.69km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Podjazdy 405m
  • Sprzęt Szara Eminencja Żiżi
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pod(Górzyniec)

Niedziela, 18 marca 2012 · dodano: 19.03.2012 | Komentarze 0

Mimo kalendarzowej zimy, za oknem wiosna pełną gębą, więc aż żal nie skorzystać. Po wczorajszym "kryzysie" pozostały jeszcze ślady (największe w brzusiu, bo wciąż byłem nienajedzony), niemniej nie potrafiłem odmówić Juniorowi i z lekkim niepokojem zasiadłem na siodełko. Plan był taki: maks 3 godzinki i raczej po lesie.

Początek po asfalcie, co nie oznacza, że było łatwo ;) Pierwszy "większy" podjazd i już się zastanawiałem, czy czasem nie wracać do domu. Pomyślałem jednak o biednym Marku, o tym, jak ciężko tyra za naszą zachodnią granicą projektując jakieś elektroniczne duperele dla tej firmy, co to na masce samochodu ma celownik i jak się cieszy, gdy tylko może wyskoczyć z kimś "nieniemieckojęzycznym" na rower. Zagryzłem zęby, zacisnąłem pośladki i rura! Na miejsce naszego spotkania dojechałem jak zwykle za wcześnie, a Marek jak zwykle się spóźnił. Tym razem miał jednak wytłumaczenie, bo po drodze złapał kapcia.
Chwila gadki i decyzja zapadła - jedziemy na Górzyniec, potem w las, a dalej to się zobaczy. Po drodze minęliśmy się ze sporą grupką szosowców, w wieku takim raczej emerytalnym. Zapraszali, żebyśmy się przyłączyli, ale nie z nami takie numery! Znamy takich "dziadków" na szosówkach, co to niby 65 lat na karku, siwe bródki i z daleka wyglądają jak pensjonariusze sanatorium Świeradów Zdrój. Człowiek naiwny się zgodzi na wspólną przejażdżkę, podjedzie bliżej i okazuje się, że dziadek ma łydkę jak Ullrich i że kiedyś to jeździł w peletonie, a teraz to tak już nie wiele, bo 13 000 km rocznie robi. Tym razem nie daliśmy się nabrać ;)
Gdy dojeżdżaliśmy do Górzynieckich lasów, zaczynałem odczuwać głód. Oczywiście niedziela, to sklepy na wiosce pozamykane, więc nawet na przysłowiowego batonika nie było szans. Jechaliśmy dalej, wyjścia nie było, a ja modliłem się tylko, żeby nie powtórzyła się wczorajsza historia... Wjechaliśmy w las, głównym traktem wiodącym na Rozdroże Izerskie spacerowało sporo ludków, wśród nich "ten" Grabek. Zjechał nas wzrokiem z góry na dół i już nie mamy teraz wyjścia, musimy pojawić się u niego na maratonach, bo pewnie nas zapamiętał, a nie wypada mu podpadać. ;)

Im głębiej w las, tym mój głód był coraz większy. Trasa prowadziła ciągle pod górę i po kamieniach, więc resztki śniadania już dawno poszły w niepamięć. Był co prawda jeden plus tej mojej niemocy - Marek już za mną nadążał ;) Pamiętam, jak byliśmy równorzędnymi przeciwnikami, ale to było jakieś 30 kg temu mniej, Marka 30 kg... Ale Junior ciężko pracuje nad sobą (tak mówi), więc jest ok ;)

A wracając do wyjazdu, wspięliśmy się na górę, tj. na Kozią Szyję, czy jakoś tak, nad Kopaniec w każdym bądź razie. O ile na dole było ciepło, tak pewnie ze 20 st, to na górze, mimo słońca, temp była tak w okolicach 5 st. A my krótkie spodenki i cienkie, letnie bluzy... Wypizgało nas stamtąd szybko, tym bardziej że droga prowadziła asfaltem w dół. Na krzyżówce w Kopańcu każdy skręcił w swoją stronę. Marek miał pewnie przed oczami podjazd, który go jeszcze czekał na trasie, ja, z racji, że do domu było w dół, przed oczami miałem obiad...

A w domu czekał pyszny makaronik ze szpinakiem ;)


By elkaziorro at 2012-03-19


By elkaziorro at 2012-03-19





Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa yslan
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]